Jeśli więc zostanie stwierdzone, że ktoś ma podwyższone ciśnienie krwi, i da się to powtórzyć w kolejnych pomiarach, zazwyczaj zostaje zaproponowane leczenie. Poza niefarmakologicznymi zaleceniami, takimi jak: sport i aktywność fizyczna, zmiana diety, ograniczenie soli i rzucenie palenia – leki są środkiem z wyboru we współczesnej medycynie. Różne leki mają różne mechanizmy działania, które zostaną tutaj krótko omówione. Z jednej strony istnieją blokery kanałów wapniowych, które mają zapobiegać przedostawaniu się wapnia do komórki, co jest konieczne do skurczu mięśnia (w tym przypadku mięśnia sercowego i mięśni naczyń krwionośnych). W wyniku tego zmniejsza się siła skurczu serca oraz zdolność mięśni tętnic do kurczenia się. To z kolei prowadzi do obniżenia ciśnienia krwi. Beta-blokery hamują zarówno siłę skurczu serca, jak i jego częstotliwość, i w ten sposób mogą prowadzić do obniżenia ciśnienia. Blokery ACE hamują enzym, który przekształca hormony odpowiedzialne za podnoszenie ciśnienia. Diuretyki prowadzą do odwodnienia organizmu, a leki obniżające poziom cholesterolu są stosowane, gdy jednocześnie występuje miażdżyca.
Jak wszystko w medycynie, również te leki mogą powodować działania niepożądane.
W przypadku blokerów kanałów wapniowych wykazano, że zwiększają one częstość występowania niewydolności serca. W przypadku beta-blokerów i inhibitorów ACE udokumentowano wcześniejsze zgony z powodu niewydolności serca, nowotworów lub cukrzycy. Diuretyki, wraz z usuwaniem wody z organizmu, powodują również utratę potasu, którego niedobór może prowadzić do zaburzeń rytmu serca. Przyjmowanie trzech leków jednocześnie wiązało się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia udaru mózgu (ryzyko większe o 248 procent) w porównaniu z osobami o prawidłowym ciśnieniu krwi, które nie przyjmują leków. Odpowiada to ryzyku u pacjentów z podwyższonym ciśnieniem, którzy nie są leczeni farmakologicznie. Każdy lek może wywierać wpływ epigenetyczny, czyli mający regulacyjny wpływ na geny. W każdej komórce (z wyjątkiem czerwonych krwinek) znajduje się jądro komórkowe zawierające materiał genetyczny. W każdym cyklu komórkowym chromosomy rozwijają się, są odczytywane i kopiowane, aby możliwy był podział komórki, a skopiowane chromosomy zostały równomiernie rozdzielone między dwie nowe komórki. Ten proces kopiowania przebiega prawidłowo przez całe życie, pod warunkiem że dostępna jest odpowiednia ilość minerałów i że geny nie zostały uszkodzone przez szkodliwe czynniki, takie jak metale ciężkie, wolne rodniki tlenowe, toksyny w pożywieniu czy właśnie leki. Poprzez takie „epigenetyczne” oddziaływanie wiele szlaków metabolicznych może ulec zmianie, co może stworzyć podłoże do rozwoju chorób przewlekłych, także u przyszłych pokoleń. Istnieją badania wskazujące, że choroby serca, nowotwory, choroby neurologiczne, otyłość, białaczka, choroba afektywna dwubiegunowa, schizofrenia, niepłodność oraz zaburzenia seksualne mogą być wynikiem epigenetycznych zmian wywołanych przez leki.
Proszę sobie zadać pytanie: czy przyjmowanie leków sprawia, że stajemy się zdrowsi? Czy rzeczywisty problem zostaje w ten sposób rozwiązany? A może jest to jedynie tłumienie objawów, podczas gdy przyczyna pozostaje nietknięta? Jeśli sztucznie obniży się ciśnienie krwi, ograniczeniu ulegnie jednocześnie dostarczanie składników odżywczych i tlenu do wszystkich obszarów ciała. Czy to służy waszemu zdrowiu? Kolejny znak zapytania powinno się postawić, czytając badania pokazujące, że mniej zgonów odnotowuje się wśród osób z ciśnieniem powyżej 160 mm Hg niż wśród tych z ciśnieniem poniżej 120 mm Hg. U pacjentów po udarze mózgu sztuczne podniesienie ciśnienia do wartości nawet 200 mm Hg może poprawić funkcje neurologiczne – i to bez występowania powikłań. To przeczy obecnie obowiązującemu modelowi.
Niektóre towarzystwa lekarskie zalecają przy wysokim ciśnieniu krwi ograniczenie spożycia soli, czasami nawet do 1,5 grama dziennie. Jednak przy spożyciu 4 gramów dziennie częstość incydentów sercowych jest trzykrotnie mniejsza! Gdy w roku 1995, podczas letniej fali upałów w Chicago, zmarło 750 osób, a kilka tysięcy doznało udaru cieplnego, stwierdzono, że wszyscy zmarli stosowali się do zalecanej medycznie diety ubogiej w sól. Sól pełni w organizmie niezwykle wiele funkcji, a jej świadome ograniczanie może wcale nie być zdrową opcją, choć nadmiar też nie jest wskazany. Wraz z wiekiem nasze tętnice tracą elastyczność, która jest niezbędna do skutecznej regulacji ciśnienia krwi. W wyniku tej utraty nie dziwi fakt, że ciśnienie, zwłaszcza skurczowe (pierwsza wartość), wzrasta wraz z wiekiem, podczas gdy rozkurczowe (druga wartość) zazwyczaj pozostaje podobne lub nawet spada. W konsekwencji zwiększa się różnica między tymi wartościami, czyli ciśnienie tętna, co również powinno być brane pod uwagę przy doradztwie terapeutycznym.
Człowiek jest istotą samoregulującą się i samouzdrawiającą – tak jak wszystkie istoty żywe na tej planecie. Jeśli Twoje ciśnienie krwi wynosi 120/80, to dlatego, że właśnie taka wartość jest w danym momencie potrzebna twojemu ciału. Jeśli wynosi 160/100, to również dlatego, że taki poziom ciśnienia jest konieczny, aby utrzymać wszystkie szlaki metaboliczne. Twoje ciało adaptuje się do otaczającego środowiska, czyli do napływających bodźców i to na wiele sposobów. Systemem, który odgrywa tu kluczową rolę, jest autonomiczny układ nerwowy (AUN). Ciśnienie krwi jest przez AUN ściśle i precyzyjnie kontrolowane za pośrednictwem nerwów, które wydają polecenia mięśniom serca i naczyń krwionośnych, jak szybko i z jaką siłą mają się kurczyć lub rozluźniać. Nerwy odpowiedzialne za ten proces wychodzą z górnego odcinka szyjnego oraz górnego odcinka piersiowego kręgosłupa. Dlatego właśnie te obszary mają znaczenie podczas badania osób z podwyższonym lub obniżonym ciśnieniem krwi, a także u osób, które odczuwają zawroty głowy lub nawet tracą przytomność przy zbyt szybkim wstawaniu.
Nasze ciśnienie krwi nieustannie się zmienia i dostosowuje do otoczenia oraz do wykonywanych czynności. Podczas wyciskania nogami na maszynie na siłowni ciśnienie krwi może wzrosnąć do 400/200 mm Hg, podczas noszenia paczek do 250/160, a w spoczynku może wynosić 100/60. Jest ono zależne od pory dnia, jakości snu, masy ciała, stosowania tabletek antykoncepcyjnych lub innych leków, palenia tytoniu, kawy, pozycji ciała, obciążeń emocjonalnych, zawartości składników odżywczych we krwi, ilości wypitej wody w ciągu dnia, rozmiaru mankietu ciśnieniomierza i wielu innych czynników. Dlatego, gdy mowa o podwyższonym ciśnieniu, bardziej sensowne jest zadanie pytania, gdzie leży przyczyna, a nie: „jaką tabletkę mogę wziąć, żeby wartości bardziej podobały się lekarzowi”.
Istnieją jednak obiektywne metody pomiarowe, które pozwalają zrozumieć, jak działa fizjologia organizmu, a tym samym również ciśnienie krwi. Pomiar zmienności rytmu serca (HRV) może w sposób obiektywny i neutralny przedstawić funkcjonowanie autonomicznego układu nerwowego (AUN).

Zmienność rytmu serca u trzech różnych osób. (Źródło: Praktyka lekarska dra Meiera)
Na podstawie przedstawionych na powyższej ilustracji pomiarów zmienności rytmu serca można zrozumieć, że te trzy osoby nie mogą mieć takiego samego ciśnienia krwi. Jeśli ktoś znajduje się w stanie stresu współczulnego, będzie wykazywał fizjologię z dominacją układu współczulnego, a to wiąże się z podwyższonym ciśnieniem krwi. Pozostaje tylko pytanie: skąd bierze się ten stres współczulny?
Ilustracja zamieszczona poniżej pokazuje jedną z możliwych przyczyn stresu oddziałującego na układ nerwowy. Nieprawidłowe ustawienia kręgosłupa prowadzą do mechanicznego stresu oraz odpowiedzi stresowej ze strony autonomicznego układu nerwowego (AUN). Szczególnie górny odcinek piersiowy – odpowiedzialny za współczulną część układu regulującego ciśnienie krwi – wykazuje wyraźne przemieszczenie powyżej 8°. Odcinek szyjny powinien mieć harmonijną krzywiznę (cienka linia), natomiast pacjentka ma odwróconą krzywiznę szyjną z wyraźną degeneracją krążków międzykręgowych. Prowadzi to do zwiększonego stresu w obrębie nerwu przywspółczulnego w górnym odcinku szyjnym. Można sobie wyobrazić, że organizm musi się dostosować do tej nietypowej sytuacji, między innymi poprzez podwyższenie ciśnienia krwi. Dzięki rekonstrukcyjnej terapii chiropraktycznej ciśnienie to udało się obniżyć do poziomu 120/80 bez konieczności stosowania leków. W ramach terapii poprawiła się także ruchomość odcinka szyjnego, zmniejszyły się objawy haluksa (Hallux valgus), poprawiła się jędrność skóry, ustąpiły bóle pleców, a także wyrównała się różnica długości nóg (wynosząca 16 mm po pomiarze na zdjęciu rentgenowskim.

Zdjęcie całości kręgosłupa od przodu oraz odcinka szyjnego kręgosłupa z boku. Zwraca uwagę nieprawidłowe ustawienie w górnym odcinku piersiowym oraz odwrócona krzywizna szyjnego odcinka kręgosłupa. Cienka biała linia przedstawia kształt zdrowego odcinka szyjnego (źródło: Praktyka lekarska dr. Meiera). Po zastosowaniu terapii chiropraktycznej objawy ustąpiły, a ciśnienie krwi spadło do 120/80.
Propozycje leczenia:
1. Pić wystarczającą ilość wody.
2. Codzienna aktywność fizyczna.
3. Zdrowa dieta: oparta na produktach roślinnych, „slow juicing”, czosnek, brak potraw smażonych, żywność ekologiczna (BIO).
4. Badanie kręgosłupa – skan AUN i ewentualne leczenie.
5. Redukcja stresu emocjonalnego.
6. Ograniczenie leków w konsultacji z lekarzem prowadzącym, jeśli pojawi się poprawa.
7. Uzupełnienie niezbędnych składników odżywczych ze szczególnym uwzględnieniem magnezu, wapnia, witaminy D (preferencyjnie poprzez ekspozycję na słońce) oraz kwasów tłuszczowych omega-3.
ARTROZA
W samych Niemczech około 5 milionów osób cierpi na artrozę, z czego około 2 miliony skarżą się na codzienne dolegliwości. Najczęściej dotknięte są staw kciuka, biodro, kolano, ramię oraz małe stawy kręgosłupa. Co roku wymienia się w drodze operacyjnej 230 000 stawów biodrowych, 180 000 stawów kolanowych i około 24 000 stawów barkowych. W ortopedii panuje dobitne przekonanie, że artroza jest chorobą nieuleczalną. Możliwe jest jednak zmniejszenie objawów. Istnieje szereg terapii, które mogą w tym pomóc: fizjoterapia, medyczna terapia treningowa, leki, zastrzyki, a nawet okłady z twarogu, które chętnie stosuje się w celu złagodzenia reakcji zapalnych. W ostatnich latach i dekadach pojawiło się coraz więcej zabiegów operacyjnych mających na celu przeszczepienie chrząstki lub nawet sprawienie, by odrosła na nowo. Technologia nieustannie postępuje, aby znaleźć możliwości osiągnięcia regeneracji tkanek na poziomie biotechnologicznym. Ale dlaczego ciało nie może wyleczyć artrozy? Kiedy kość pęka, goi się sama. Kiedy się skaleczymy, skóra sama się goi. Co jest innego w przypadku stawów, że chrząstka nie może się regenerować, i czy rzeczywiście tak jest? Jaki jest powód artrozy? Często za przyczyny rozwoju artrozy podaje się „zużycie”, „przeciążenie”, „nadwagę”, „wytarcie” oraz genetykę. Jeśli to byłyby „zużycie”, „wytarcie”, „genetyka” lub „nadwaga”, można by zapytać, dlaczego jedna strona jest bardziej dotknięta niż druga. Obie strony były przecież obciążane w życiu w ten sam sposób. Można by też zapytać: „Dlaczego moje kolano jest dotknięte, a nie mój staw skokowy?”. Czy staw skokowy nie jest bardziej obciążony niż kolano ze względu na mniejszą powierzchnię? Czy mamy może gen odpowiedzialny za jednostronną artrozę kolana? Nie, nie mamy takiego genu. Z punktu widzenia biologii ewolucyjnej w ogóle nie wynika, aby choroby przewlekłe były dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Nasza genetyka jest po to, byśmy lepiej przystosowywali się do naszego środowiska z pokolenia na pokolenie, a tym samym funkcjonowali lepiej. Tymczasem przewlekłe choroby, a artroza jest jedną z nich, stają się jednak coraz częstsze. I dzieje się to tylko u ludzi. Nie istnieje żaden gatunek zwierząt, który również cierpiałby na rosnącą liczbę chorób przewlekłych. Odpowiedzi te nie są więc wystarczające, aby wyjaśnić powstawanie artrozy.