Fizyka plazmy – badanie subatomowych cząstek tworzących plazmę – istnieje dopiero od lat 1930. Termin plazma („formować”) został zaproponowany przez nagrodzonego Nagrodą Nobla amerykańskiego chemika i fizyka Irvinga Langmuira (1881–1957) na opisanie, w jaki sposób elektrony wchodzące do plazmy zachowują się jak dobrze zorganizowany kolektyw (rój), podobnie jak organizm biologiczny i podobnie do bezbarwnego płynu znajdującego się w żywych komórkach krwi, który jest również znany jako plazma.
Przyzwyczailiśmy się słyszeć o plazmie w świetlówkach, neonach, telewizorach plazmowych, zapalniczkach plazmowych, zorzy polarnej, Słońcu i gwiazdach. Wszystko to ma związek ze światłem, ponieważ ruch elektronów i jonów wewnątrz plazmy generuje pola elektryczne i magnetyczne. Pola elektryczne przyspieszają naładowane cząstki do dużych prędkości, podczas gdy pola magnetyczne (prawdziwi architekci wszechświata) kierują nimi i ograniczają je. Magnetyzm determinuje charakter, ruch i kształt zjonizowanej materii, zwanej inaczej plazmą. Zorze polarne na biegunie północnym i południowym to namagnesowane plazmy przyspieszające elektrony słoneczne do 103 elektronowoltów (eV) (rozbłyski słoneczne mają 109–1010 eV). W głębokiej przestrzeni kosmicznej promieniowanie rentgenowskie i gamma jest wytwarzane przez namagnesowane plazmy, których przyspieszające elektrony wypływają ze Słońca.
Ale być może najbardziej zaskakujące jest to, że w roku 1983 satelity meteorologiczne Ariel 3 i Ariel 4 odkryły stały kanał plazmowy syfonujący jony z magnetosfery do stratosfery całego kontynentu północnoamerykańskiego.9 Przyczyną okazała się ogromna ilość PLHR (power line harmonic resonance – rezonans harmoniczny linii elektroenergetycznych) przenikającego nieskończony elektromagnetyzm.
Wraz z pojawieniem się grzejników jonosferycznych na półkuli północnej prądy Birkelanda – magnetyczne linie sił, które łączą Ziemię z plazmosferą biegnąc w górę przez magnetosferę do jonosfery – indukowały powstawanie większej liczby kanałów plazmowych. W roku 2015 australijska absolwentka Uniwersytetu w Sydney Cleo Loi sfotografowała za pomocą radioteleskopu Murchison Widefield Array trzy ogromne rury plazmowe w 3D widoczne nad Ziemią w pustynnej części Australii Zachodniej.10

Gdy promieniowanie jonizujące ze Słońca uderza w atomy w atmosferze, nad Ziemię powstają ogromne rury plazmowe. (Grafika: Uniwersytet w Sydney)
W następnym roku podczas zachodu słońca nad Pacifica w Kalifornii pewna kobieta widziała, jak Słońce rozpadło się na wiele warstw, po czym nastąpiły zielone rozbłyski.11 Wysłała nagranie tego zjawiska do astronoma Andrew T. Younga z Uniwersytetu Stanowego w San Diego, który potwierdził istnienie co najmniej trzech kanałów i to, że patrzyła w górę przez jeden z nich.
Niecały rok później NASA upubliczniła masywny „pierścień CD-Rom” („impenetrable barrier” – „nieprzenikalna bariera”) VLF (bardzo niskiej częstotliwości) rozciągający się wokół równika i sięgający aż do wewnętrznej krawędzi pasów radiacyjnych Van Allena ponad 400 mil (640 km) nad Ziemią. NASA twierdzi, że został on „przypadkowo” spowodowany przez wojskowe sygnały komunikacji radiowej, „dziwne” cząstki naładowane energią słoneczną „złapane w ziemskie pole magnetyczne”, po prostu przez „antropogeniczne wpływy” będące wynikiem „eksperymentów z uwalnianiem chemikaliów, ogrzewania jonosfery falami o wysokiej częstotliwości i interakcji fal VLF z pasami radiacyjnymi”.12 Śmieci satelitarne? Magnetyczne nanocząsteczki? Czysta nanotechnologia?
Anteny fazowe HAARP były wykorzystywane do generowania plazmy odbijającej fale radiowe poprzez kierowanie promieniowania do jonosfery. Obecnie utrzymywanie górnej atmosfery w stanie zjonizowanej plazmy wymaga generatorów magnetohydrodynamicznych fal Alfvéna do „bombardowania” nieba plazmą, a także nanometali wewnątrz maleńkich CubeSatów, odrzutowców i dronów w celu wytworzenia oparów metalu, które reagują z tlenem atmosferycznym, wytwarzając coraz więcej pylistej plazmy.13 Czy „bomby plazmowe” i opary nanometali Sił Powietrznych USA mają na celu zwiększenie ilości jonów w celu wzmocnienia komunikacji bezprzewodowej i osuszenia powietrza na potrzeby transmisji?14 Czy właśnie tym są kule plazmowe tworzone w przestrzeni kosmicznej, a następnie dostarczane do troposfery za pomocą sterowania radiowego?15
Jako zjonizowana materia plazma jest mniej gęsta niż ciała stałe lub ciecze, nie ma stałego kształtu ani objętości. W przeciwieństwie do zwykłych gazów naładowane jony plazmy poruszają się swobodnie, ponieważ atomy zostały pozbawione elektronów. Dzięki temu plazma może przewodzić prąd elektryczny, wytwarzać pola magnetyczne i być utrzymywana w miejscu przez pola magnetyczne (energia termojądrowa). Przykładem jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) orbitująca 254 mile (408 km) nad nami. ISS zasilana jest prądem stałym o napięciu 120 woltów i wokół niej rozciąga się chmura plazmy lub kokon złożonych prądów elektronów i jonów o stałym przepływie. Podczas powrotu na Ziemię załoga ISS i jej goście wyczuwali delikatny, ostry zapach ozonu generowany przez naprężenia metalowej konstrukcji statku.
W roku 1990 NASA wystrzeliła satelitę CRRES (Combined Release and Radiation Effects Satellite – satelita do badania połączonego efektu uwalniania i promieniowania) na eliptyczną geosynchroniczną orbitę transferową położoną na wysokości 22 236 mil (35 785 km). Jego ładunek stanowiły 24 kanistry wypełnione chemikaliami, które miały zostać uwolnione i zjonizowane przez światło UV Słońca w celu wytworzenia podłużnych chmur plazmy rozciągniętych wzdłuż linii pola magnetycznego znanych jako prądy Birkelanda, które łączą Ziemię ze Słońcem. Te uwolnienia chemikaliów do „przestrzeni ziemskiej” – środowiska kosmicznego magnetosfery i jonosfery opisanego w komunikacie prasowym CRRES jako „dynamiczny ocean niewidzialnych pól magnetycznych i elektrycznych oraz cząstek” – zostały wzmocnione przez dodatkowe uwolnienia chemikaliów rozpylonych przez dziesięć rakiet sondażowych (rakiet zawierających instrumenty zaprojektowane do wykonywania pomiarów i przeprowadzania eksperymentów naukowych) wystrzelonych z terenu Obserwatorium Arecibo w Puerto Rico (przed jego zawaleniem się 1 grudnia 2020 roku) oraz radaru Space Fence zlokalizowanego na atolu Kwajalein na Wyspach Marshalla. Oczywiście wszyscy wdychaliśmy te chemikalia.

Satelita CRRES (Combined Release and Radiation Effects Satellite) wystrzelony na geosynchroniczną orbitę transferową (GTO) na nominalną trzyletnią misję w celu zbadania pól, plazmy i cząstek energetycznych wewnątrz ziemskiej magnetosfery. (Ilustracja: Science.NASA.gov)
Z tą pylistą nanonaładowaną plazmą, która spada na nas ze stratosfery, miesza się inteligentny pył i pył neuronowy składający się z syntetycznych nanobotów bakterii magnetoaerotycznych, nanobotów opartych na glonach i nanobotów opartych na DNA. „Inteligentne” technologie, takie jak te nanoboty (zasadniczo nanoroboty), są wykorzystywane w zdalnych sieciach zasilających komputery uczące się maszynowo – sztucznej inteligencji – przeznaczonych do gromadzenia i wszczepiania danych biometrycznych, komunikacji, śledzenia, namierzania i tak dalej.