Ciemna strona muzyki

Artykuł po raz pierwszy w języku polskim ukazał się w dwumiesięczniku Nexus w numerze 161 (3/2025)
Tytuł oryginalny: „The Dark Side of Music: How Music Become Weaponised against the People”, Nexus (wydanie angielskie), vol. 32, nr 2

Riccardo Tristano Tuis

 

Muzyka powinna ponownie stać się częścią quadrivium jako dźwiękowa ekspresja matematyki i geometrii, zamiast być narzędziem podejrzanej inżynierii społecznej, za którą stoją nieczyste interesy. Powinniśmy uczynić z niej medium służące podniesieniu naszej estetyki, naszych stanów emocjonalnych i umysłowych oraz naszego samopoczucia psychofizycznego.

Pierwotnie muzyka była częścią quadrivium, porządku dydaktycznego, w którym cztery „matematyczne” sztuki wyzwolone (arytmetyka, geometria, muzyka i astronomia) stanowiły wyższy poziom nauczania w porównaniu z trivium – zestawem „retorycznych” sztuk wyzwolonych (gramatyka, logika i retoryka). Umieszczenie muzyki wśród sztuk quadrivium odpowiadało ówczesnej reprezentacji forma mentis, kiedy muzyka była uważana za naukę opartą na prawach matematycznych i fizyczno-akustycznych generowanych przez arytmetykę. Niektóre z tych aspektów przetrwały do dziś – muzyka nadal opiera się na matematyce i fizyce, ale została pozbawiona prestiżu, który posiadała w przeszłości. Muzyka, mimo iż z pewnością odgrywa ważną rolę w naszym dzisiejszym społeczeństwie, w rzeczywistości została celowo zdegradowana (lub powinniśmy powiedzieć „zgettoizowana”) do sfery zwykłej rozrywki.

W tym miejscu utkam mały gobelin z informacji historycznych, geopolitycznych, naukowych, ekonomicznych i wojskowych, w którym bohaterem jest dźwięk i jego organizacja, którą nazywamy „muzyką”, podkreślając jej systematyczne nadużywanie. Przypomnijmy, że jako fale mechaniczne, fale muzyczne generują wiele reakcji neurofizjologicznych i psychofizjologicznych u człowieka, modyfikując treść emocjonalną (myśli, wspomnienia lub obrazy mentalne).

Powszechnie wiadomo, że muzyka jest w stanie poprawić wyniki sportowe, jest używana podczas treningów, ale zakazana na zawodach, ponieważ jest uważana za rodzaj substancji psychoaktywnej (doping psychologiczny), która zwiększa wydajność sportowca. Według badań Costasa Karageorghisa,1 psychologa z Brunel University of London, muzyka stymuluje uwalnianie ogromnych dawek adrenaliny, zwiększając wydajność pewnego odsetka ludzi.

 

 

U góry po lewej: arytmetyka; u góry po prawej: geometria; u dołu po lewej: muzyka; u dołu po prawej: astronomia.

 

 

Z pewnością nie jest przypadkiem, że muzyka była wykorzystywana w działaniach wojennych od tysiącleci, początkowo w pieśniach wojennych, od Pieśni Miecza opisanej w Księdze Rodzaju 4:23 po peanę greckich wojowników, La Madelon francuskich żołnierzy podczas I wojny światowej i tak dalej. Od użycia głosu i perkusji po instrumenty muzyczne, takie jak flet, od szkockich dud po fanfary i Cwał Walkirii z trzeciego aktu Walkirii Richarda Wagnera, którymi naziści rozpalali nastroje tłumów podczas narodowosocjalistycznych parad. W nazistowskich Niemczech Minister Oświecenia Publicznego i Propagandy Rzeszy, Joseph Goebbels, nie tylko zinstytucjonalizował 440-hercową wysokość dźwięku,2 ale nawet napisał Das Römer, pieśń upamiętniającą poległych Longobardów podczas inwazji na rzymską Iberię, aby podburzyć lud poprzez operację „psychohistorii”, zaś poeta Schatz Lilien skomponował coś podobnego z wersetami Jugend na cześć Hermanna Goeringa, wicekanclerza Rzeszy. Później muzyka również „poszła na wojnę” poprzez słuchawki używane przez amerykańskie wojsko z tak zwaną „playlistą okopową”: metalem, death metalem i rapem, składającymi się z dynamicznych rytmów, zniekształconych i dysonansowych dźwięków lub tekstów o zbyt często ekstremistycznej i dystopijnej treści w celu zwiększenia adrenaliny przed misją operacyjną. Ten rodzaj muzyki jest nawet wykorzystywany podczas przesłuchań i tortur przez wojsko lub służby wywiadowcze.

Militaryzacja muzyki na tym się nie kończy. Dźwięk został przekształcony w broń poprzez głośniki bojowe, nieśmiercionośną broń dźwiękową (LRAD), pociski dźwiękowe, bazooki itp. używane podczas walki z wrogiem lub przeciwko ludności przez siły porządkowe.

Nie jest moim zamiarem rozpoczęcie krucjaty przeciwko intonacji 440 herców per se. Chcę jedynie uświadomić ludziom, że ta częstotliwość została uznana za światowy standard intonacji. Interesujące jest również to, że weryfikatorzy faktów, Wikipedia i liczne strony internetowe są zawsze wrogo nastawione do każdego, kto proponuje alternatywne wysokości dźwięku i nigdy nie krytykują status quo.

Wysokość 440 herców była arbitralnym wyborem, dla którego nie przedstawiono żadnego ważnego powodu ani dowodu, zarówno naukowego, jak i artystycznego, aby uzasadnić taką hegemoniczną rolę. Dzieje się tak, ponieważ ci, którzy wypromowali ją na niekwestionowaną królową, są zawsze tym samym „sędzią i ławą przysięgłych” tego świata, w którym masy są uczone tego, co tym ludziom się podoba.

Poprzez standaryzację do 440 cykli na sekundę, wprowadzoną na początku XX wieku, Francuzi i Włosi stracili swoje historyczne intonacje, podczas gdy dla Japończyków sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła po restauracji Meiji, politycznie poprawnym sposobie, w jaki historycy definiują zachodnią kolonizację na niekorzyść kraju Wschodzącego Słońca. Japonia, po infiltracji zapoczątkowanej przez jezuitów oraz holenderskie i brytyjskie rodziny królewskie, otrzymała cios na froncie muzycznym za sprawą gaijina pod gwiaździstą flagą. Westernizacja Europy, której ofiarą, a następnie głównym narzędziem propagandy stały się Stany Zjednoczone, sprawiła, że Japończycy zaczęli z początku adaptować kabuki, tradycyjny teatr, czyli rodzime kompozycje, w których japońscy trubadurzy, grając na strunach koto lub biwa, śpiewali pieśni epickie lub buddyjskie sutry, przekazując kulturę, poezję, sugestie i inspirując ludzi do osiągania wyższych stanów umysłu. Obecnie w Japonii istnieje Yogaku, muzyka silnie inspirowana Zachodem, i teraz japońscy muzycy, częściowo dzięki psycho-wizualno-akustycznej inżynierii MTV Japan, coraz bardziej przypominają klony z kuźni zachodniej jednomyślności.

 

 

Nazistowski minister propagandy Joseph Goebbels wspierał program Fundacji Rockefellera założonej przez niemieckich bankierów żydowskiego pochodzenia Roggenfelderów, którzy w USA zmienili nazwisko na Rockefeller3.

 

Script logo
Do góry