Bizantyjscy agenci

Hardouin uważał, że odkrył podstawowe motywy wielu fałszerstw z okresu renesansu. Wiązały się one z upadkiem Cesarstwa Wschodniorzymskiego lub Bizantyjskiego wskutek trwającego podboju islamskiego na Wschodzie. W miarę jak Cesarstwo Bizantyjskie traciło coraz więcej terytoriów na rzecz najeźdźców, Bizantyjczycy i Grecy desperacko poszukiwali pomocy militarnej w Europie Zachodniej. Sama starożytna stolica, Konstantynopol, była zagrożona, więc Hardouin uważał, że Bizantyjczycy uciekli się do fałszowania literatury, która zasadniczo przedstawiała Grecję jako kolebkę cywilizacji europejskiej i źródło wspólnego dziedzictwa dzielonego z Rzymianami i ich imperium na Zachodzie, mając nadzieję, że uda im się tym sposobem pozyskać większą pomoc ze strony łacińskojęzycznych mieszkańców Zachodu.

Własnymi słowami (przetłumaczonymi z łaciny) Hardouin stwierdził, że „bezbożna kohorta” fałszerzy wspieranych przez Bizancjum dokładała „największej staranności… w fabrykowaniu wielu greckich ojców historii i pisarzy aż do czasu zdobycia Konstantynopola przez Turków, a nawet później”. Sfabrykowane teksty promowały pewne idee społeczno-polityczne, być może nie tylko po to, by zyskać dodatkowe poparcie dla Konstantynopola w walce z Turkami, ale także (zwłaszcza po upadku Konstantynopola) w celu realizacji bardziej regionalnych celów społeczno-politycznych Medyceuszy, Habsburgów, Walezjuszy i innych ówczesnych rodów panujących.9

Ten francuski klasycysta nie wydaje się spekulować na ten temat. Zachowały się dokumenty potwierdzające, że to agenci bizantyjscy byli rzeczywiście odpowiedzialni za pojawienie się wielu rzekomo starożytnych greckich tekstów w renesansowych Włoszech. Najważniejszym z nich był Manuel Chrysoloras, ten sam, który sprowadził wiele klasycznych dzieł greckich Platona do Włoch na przełomie XIV i XV wieku. Chrysoloras najpierw uczył greckiego w Wenecji, gdzie służył jako oczy i uszy bizantyjskich dworów, oceniając apetyt rzymskokatolicki na rozpoczęcie kolejnej krucjaty na Wschód. Chrysoloras przeniósł się później do Florencji dzięki wsparciu przywódcy tego miasta Coluccio Salutatiego, który finansował również tłumaczenia wykonywane przez uczniów Chrysolorasa w pierwszej połowie XV wieku.

W drugiej połowie tego stulecia działały już prasy drukarskie i Florencja była europejską stolicą sztuki i nauki, w tym studiów nad klasyczną greką. Było to w dużej mierze zasługą hojnych inwestycji rodziny Medyceuszy, która z kolei zyskała władzę i wpływy dzięki postępom społecznym i technologicznym renesansu. Kiedy w połowie XV wieku bizantyjski uczony Jerzy Gemist-Pleton (lub Gemistos Plethon według innej pisowni) przybył do Włoch, aby wziąć udział w konferencji religijnej, rodzina Medyceuszy zatrudniła go do przedstawienia i przetłumaczenia większej części starożytnej greckiej filozofii Platona.

Bliskie podobieństwo nazwiska Gemistosa do nazwiska tego starożytnego greckiego filozofa (na przykład „Platon” to imię filozofa zapisane w języku greckim, łacińskim i francuskim) wywołało spekulacje, czy przyjął on je celowo na cześć Platona. Nie wiemy tego, ponieważ nie wiadomo, czy on sam kiedykolwiek odniósł się do tego oczywistego zbiegu okoliczności. To właśnie Pleton, przy wsparciu bankiera Kosmy I Medyceusza, jako pierwszy przetłumaczył i opublikował duży zbiór starożytnych dzieł Platona w latach 1446–1476. Stamtąd teksty te rozprzestrzeniły się we Włoszech, Francji, Anglii i innych krajach i do dziś pozostają częścią kanonu klasycznych dzieł Platona.10

 

 

Portret Gemistosa Plethona – fragment fresku autorstwa Benozzo Gozzoli, Palazzo Medici Riccardi, Florencja, Włochy

 

 

Tak się złożyło, że Pleton był odpowiedzialny za znacznie więcej niż tylko wprowadzenie nowych dzieł Platona. Był głęboko zaangażowany w działalność religijną i polityczną swojej epoki, jak chociażby w przypadku wspomnianej wcześniej konferencji religijnej we Włoszech. To właśnie on jako pierwszy zwrócił uwagę na różnice między Platonem i Arystotelesem w dziele De Differentiis, rozpoczynając wielką debatę na temat tego, czy koncepcja Boga Platona była silniejsza od koncepcji Arystotelesa (jak twierdził sam Pleton), oraz włączając się w toczące się wówczas debaty religijne i polityczne.

Co ważniejsze, konferencja, która sprowadziła go do Włoch w roku 1439 – Sobór Ferrarsko-Florencki – została zwołana w wyraźnym celu, który Jean Hardouin uznał za motyw fałszerstwa. Była to próba zjednoczenia kościoła rzymskiego i greckiego w obliczu islamskiej inwazji ze Wschodu. Pleton wykorzystał dzieła Platona, które wprowadzał do renesansowej Europy, aby przedstawić swoje argumenty na rzecz tego celu.

W mniej publiczny sposób opowiadał się za przywróceniem hellenistycznej religii starożytnych Greków, w tym za zastąpieniem chrześcijaństwa religią państwową opartą na mieszance hellenistycznego pogaństwa i jego idei platonizmu, co zaproponował w prywatnie rozpowszechnianym dziele zatytułowanym Nomoi. Pleton oczywiście nie ujawniał swoich prawdziwych poglądów za życia, ponieważ stanowiłyby one bezpośrednie i heretyckie wyzwanie dla porządku rzymskokatolickiego, a nawet najmniejsza wzmianka o tego rodzaju poglądach mogła wystarczyć, by niektórzy z jego przyjaciół zwrócili się przeciwko niemu, lecz mimo to rodzina Medyceuszy nadal go wspierała.

 

Szlachetne kłamstwo

Biorąc pod uwagę to, że renesansowe wydania dzieł Platona pojawiły się po raz pierwszy za sprawą bizantyjskich agentów wspierających upadające Cesarstwo Wschodnie lub uciekających z niego, nie jest zaskakujące, że Jean Hardouin uznał je za całkowite zmyślenia. W tym momencie można rozważyć koncepcję poruszoną w słynnym Państwie Platona – koncepcję powszechnie nazywaną „szlachetnym kłamstwem”, choć dokładne te słowa nie pojawiają się w oryginalnym tekście. W tłumaczeniu Państwa jest wspomniane rozróżnienie między „kłamstwem w słowach” i „kłamstwem w istocie” i autor w dialogu argumentuje, że dopuszczalne jest propagowanie fałszu, jeśli prowadzi on do osiągnięcia określonych korzystnych rezultatów. Ten argument pojawia się w szerszym kontekście rządzenia tym, co autor proponuje jako idealny model państwa i społeczeństwa.

Zgodnie z tym rozumowaniem, gdyby na przykład autor Państwa kłamał na temat swojej prawdziwej tożsamości, byłoby to moralnie uzasadnione, o ile służyłoby to szlachetnemu celowi… takiemu jak zbliżenie bizantyjskich Greków i rzymskich katolików w obliczu zagrożenia ze strony islamu. Gdyby więc Państwo było fałszerstwem, jak twierdził Hardouin, byłoby to w porządku z punktu widzenia samej filozofii. Wydaje się, że autor pyta: jaka realna szkoda została wyrządzona w imię szlachetnej sprawy?

Jeśli Jerzy Gemist-Pleton wykorzystał tę samą literaturę, którą pomógł wprowadzić do renesansowej Europy, próbując zbudować nowe, idealne społeczeństwo łączące Greków i Rzymian, to wypada zadać pytanie: czy odrodzenie klasycznej filozofii greckiej w epoce renesansu mogło od początku opierać się na fałszywych lub zwodniczych przesłankach nastawionych na realizację jakiegoś średniowiecznego programu politycznego lub religijnego?

Gdyby tak było, można by argumentować, że odrodzenie klasyczne w renesansie było prekursorem tego samego rodzaju zjawiska socjologicznego, jakie miało miejsce w ruchu różokrzyżowców w epoce oświecenia, pod koniec renesansu. Wczesne teksty różokrzyżowców głosiły, że tajemnicze postacie współpracowały w tajnym zakonie, aby przynieść światu oświecenie. Najwcześniejsze teksty wydają się być całkowicie sfabrykowane, ale zainspirowały one powstanie prawdziwych klubów intelektualnych i tajnych stowarzyszeń, które wniosły do cywilizacji wkład porównywalny z wkładem renesansu. Te ruchy intelektualne przyczyniły się do rozwoju edukacji publicznej i sprzyjały większej wolności osobistej, dając początek rewolucjom, w tym rewolucji amerykańskiej. Można zatem argumentować, że seria wielkich „szlachetnych kłamstw” mogła bezpośrednio przyczynić się do powstania Stanów Zjednoczonych i Imperium Brytyjskiego.

Szlachetne kłamstwo pozostaje jednak kłamstwem. Bez względu na to, jak uzasadnione mogło być to rozumowanie w tamtych czasach, jeśli średniowieczni lub renesansowi skrybowie rzekomo sfabrykowali starożytne teksty, współcześni historycy nadal będą mieli uzasadniony powód do ich odkrycia, rozpoznania ich prawdziwej natury i lepszego oszacowania prawdy o przeszłości na tej podstawie.

Choć nasi średniowieczni przodkowie byli pod pewnymi względami mało wyrafinowani, mieli już pewne pojęcie o tym, co było przed nimi, i wiele z tego zachowało się do dziś. Były to opowieści średniowieczne, które cieszyły się dużą popularnością, zanim renesansowi uczeni zaczęli zalewać rynek materiałami o wątpliwym pochodzeniu. Nietypowe historie średniowiecza mogą wydawać się bardziej zagmatwane dla współczesnych uczonych, ale mimo to zasługują na dużą uwagę i mogą odsłonić więcej na temat naszej prawdziwej przeszłości, niż się obecnie podejrzewa. Timajos, jako „kłopotliwa” pozostałość literatury przedrenesansowej, może być małą wskazówką co do tej możliwości.

 

Nierozstrzygnięte pytania

Czym jest dialog Timajos? Czy jest to dialog filozoficzny oparty na naukach starożytnego ateńskiego filozofa Platona, wiernie zachowany od III lub IV wieku przed naszą erą? Czy jest to fragment średniowiecznej ezoteryki poświęcony lub przypisywany zupełnie innej koncepcji Platona jako postaci niemal legendarnej lub mitycznej? Czy jest to wymysł średniowiecznego kościoła mający na celu odwrócenie uwagi od innych niestandardowych historii, które przetrwały od średniowiecza i zostały ubrane w starożytną szatę, aby nadać im charakter autorytetu?

Powszechne występowanie w średniowieczu fałszerstw stanowi doskonały przykład na to, że do ówczesnych rękopisów należy podchodzić z ograniczonym zaufaniem i że nie da się zrozumieć historii starożytnej bez uprzedniego przejrzenia sali luster, jaką jest średniowieczna historiografia. Dezorientacja i ogólny brak wykształcenia niewątpliwie utrudniały wierne zachowanie starych tekstów, ale niekompetencja nie była jedynym czynnikiem funkcjonującym w średniowiecznym świecie. Zachowane fragmenty prawdy nie zostaną zrozumiane bez podjęcia wysiłku mającego na celu dostrzeżenie uchybień i zniekształceń wprowadzonych przez średniowiecznych kronikarzy. Dotyczy to zwłaszcza wszelkich prawdziwych wspomnień, które mogły zostać zachowane lub nie, dotyczących zatopionego królestwa Atlantydy.

Artykuł ten rozpoczął się od pytania, czy Timajos i zawarta w nim wiedza o kataklizmie sprzed około 12 000 lat mogą mieć głębsze znaczenie. Chociaż niniejszy artykuł nie rozwiązuje w pełni tego problemu, wykazał, że pochodzenie Timajosa trudno jest wiarygodnie prześledzić dalej niż do okresu średniowiecza sprzed około 1000 lat, a tym bardziej powiązać z jakąkolwiek starożytną grecką wiedzą sprzed 2000 lat na temat wydarzeń, które miały miejsce 10 000 lat wcześniej.

Istnieje jednak inne, równie ważne pytanie, które dotyczy datowania kataklizmu z epoki lodowcowej: czy współczesna geologia i jej prehistoryczne schematy datowania mogą mieć głębsze znaczenie? W końcu zbieżność daty kataklizmu Platona i kataklizmu zidentyfikowanego przez współczesną geologię ma znaczenie tylko wtedy, gdy informacje te zostały uzyskane niezależnie od siebie. Gdyby na przykład odkryto, że współczesne techniki datowania zawsze były kalibrowane tak, aby były zgodne z istniejącymi wcześniej schematami datowania z XIX wieku i wcześniejszymi, to ta zbieżność mogłaby okazać się znacznie mniej znacząca. A może idea datowania globalnego kataklizmu na 12 000 lat temu również wywodzi się z jakiegoś zakonu kościelnego z okresu renesansu. Ale to już inna historia.

 

O autorze:

Brian Bray jest niezależnym badaczem specjalizującym się w historii kolonialnej wczesnej Wirginii i późnego renesansu w Europie. W roku 2019 uzyskał tytuł licencjata w dziedzinie historii na renomowanym prywatnym uniwersytecie w Wirginii z dodatkową specjalizacją w stosunkach międzynarodowych. Obecnie kończy pracę nad książką poświęconą historycznym i prehistorycznym granicom dolnego biegu rzeki James.

 

Przekład D.L.

 

Przypisy:

 1. M. Bloch, The Historian’s Craft (Rzemiosło historyczne), Vintage Books, Nowy Jork, 1953, s. 45.

 2. S. Jayne, „Plato in Renaissance England” („Platon w renesansowej Anglii”), International Archives of the History of Ideas (Międzynarodowe archiwa historii idei), Kluwer Academic Publishers, Dordrecht, 1995, tom 141, rozdz. XII.

 3. S.W. Bauer, The Story of Science: From the Writings of Aristotle to the Big Bang Theory (Historia nauki – od pism Arystotelesa do Teorii Wielkiego Wybuchu), W.W. Norton, Nowy Jork, 2015, s. 13.

 4. S. Jayne, „Plato in Renaissance England” („Platon w renesansowej Anglii”), International Archives of the History of Ideas (Międzynarodowe archiwa historii idei), Springer Science Business Media, 1995, tom 141, rozdz. XIV–XV, s. 3.

 5. S. Jayne, „Plato in Renaissance England” („Platon w renesansowej Anglii”), Dordrecht, 1995, op. cit., s. 3.

 6. R.S. Brumbaugh, R. Wells (pod red.), The Plato Manuscripts: A New Index (Rękopisy Platona – nowy spis), Yale University Press, New Haven, 1968, ss. 17–29; S. Jayne, „Plato in Renaissance England” („Platon w renesansowej Anglii”), International Archives of the History of Ideas (Międzynarodowe archiwa historii idei), Kluwer Academic Publishers, Dordrecht, 1995, tom 141, rozdz. XI–XV.

 7. A. Grafton, „Jean Hardouin: The Antiquary as Pariah” („Jean Hardouin – parias antykwariuszem”), Journal of the Warburg and Courtauld Institutes, 1999, 62, ss. 248–250.

 8. T.F. Tout, Mediaeval Forgers and Forgeries (Średniowieczni fałszerze i fałszerstwa), Manchester University Press, Manchester, 1920, ss. 5–6.

 9. Jean Hardouin, Ad Censuram Scriptorum Veterum Prolegomena (Prolog do cenzury starych pism), P. Vaillant, Londyn, 1766, s. 83.

10. S. Jayne, „Plato in Renaissance England”, („Platon w renesansowej Anglii”), Dordrecht, 1995, rozdz. XIV–XV.

 

Script logo
Do góry